Tak wiele się dzieje ,sama się pogubiłam ,zgubiłam się w własnych myślach. Upadam by się podnieśc i znowu upaść,już brak mi sił ,dziękuję Bogu za tych którzy są przy mnie teraz i trzymają mnie ,trzymają żebym nie upadła albo podać dłoń ,żebym wstała i kopią w tyłek ,żebym szła do przodu.Wiem ,że cięzko ze mna wytrzymać ,ale jestem dwa razy bardziej wdzieczna za obecność tych ,którzy trwają przy mnie. Wielki natłok myśli ,który nie daje mi spokoju,nie daje mi spać i brak odpowiedzi. O czym marzę ? Marzę o zatrzymaniu czasu ,samotności i nabraniu sił do walki . Tak tego potrzebuję. Wstaję rano,mówię sobie 'Magda jesteś silna przecież' nakładam na twarz maskę , sztucznyy uśmiech ,maluję rzęsy,zakrywam podkrążone oczy i funkjonuje ,funkjonuje z pustką ,ogromną pustka . Wieczorem ściagam maskę,kładę się,muzyka zamiast łagodzić rany pogłębia je,przywraca wspomnienia ,tamte dni kiedy czułam ,że żyje! Już mam dość tego,muszę ruszyć do przodu,coś zrobić ,nabrać wkońcu siły do walki. Czas na wybranie drogi i walkę o szczęście ,o lepsze jutro ,o przyszłość.
I nagle wszystko wokół warte jest...
Biegnę donikąd, choć coś mówi stój
Otwarta rana, ja znów sypię sól
Braterstwo tej samej niedoli
Los rzuca kłody pod nogi
Nerwy rwą się spod kontroli
Zawsze muszę coś spierdolić
Świat jest okrutny, lecz nie ma się co rozczulać
Choć rozterek mam często więcej, niż pan Jędrula
I akurat mi nie trzeba brachu wciąż nowych spięć
Bo odejdę z tego świata z hukiem, jak Johny Age
Kolejny tekst o tym, że w tym życiu ciężko
Jestem tym koleżką, który przeszedł w życiu piekło
I kolejną męką są odpały, były, będą
To demony przeszłości, które zbyt często mnie gnębią
Tu gdzie słowo przepraszam nie tłumaczy mnie na pewno
Bo wiem, że nie to jedno wydarzenie dziś potępią
Świadkowie mego życia, ten gnój wciąga ich w to bagno
Które nierzadko jak na dnie rani ich tak bardzo
Ten który jako dzieciak musiał podejmować szereg
Dorosłych decyzji, w tym dorosłym życiu wymiękł
Ja podejmę ten wysiłek, wiem, że nie ma na co czekać
Tylko w tym dorosłym życiu dziś jest niedojrzały dzieciak
Może chcę dobrze, ale przynoszę ból
I nagle wszystko wokół warte jest...
Biegnę donikąd, choć coś mówi stój
Otwarta rana, ja znów sypię sól
Braterstwo tej samej niedoli
Los rzuca kłody pod nogi
Nerwy rwą się spod kontroli
Zawsze muszę coś spierdolić
Gdyby za to mi płacili miałbym królestwo
Wiesz co? sam oszukuję się tak często
Znów w lustrze nie poznaję swojej twarzy
Niebo ma kolor sińców pod oczami
Czy do księżyca powinienem wyć?
Nie powiem, że nie stało się nic
A jak nie ty, to kto mi został?
To całe życie, jak słona kropla
Może chcę dobrze, ale przynoszę ból
I nagle wszystko wokół warte jest...
Biegnę donikąd, choć coś mówi stój
Otwarta rana, ja znów sypię sól
Braterstwo tej samej niedoli
Los rzuca kłody pod nogi
Nerwy rwą się spod kontroli
Zawsze muszę coś spierdolić

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz